wtorek, 22 września 2009

Krótka notka o jedzeniu

Nie będę się dzisiaj rozpisywał zbytnio. Powiem tylko coś zanim mi wypadnie z głowy. Tak, znowu o jedzeniu. Dlaczego tak często? Bo tutaj świat się kręci wokół jedzenia!

Zauważyłem u Chińczyków wspólną cechę. Non stop coś jedzą. Nawet jak nie są głodni, to i tak znajdzie się coś nie zapychającego co można jeszcze wcisnąć. Nie chodzi tu bynajmniej o gromadzenie zapasów w organizmie. Raczej o to, że coś ma dobry smak i koniecznie trzeba tego chociaż spróbować.

Teściowie często mi proponują jakieś przekąski (owoce, warzywa, szyje kaczek, cokolwiek) między posiłkami. Zazwyczaj odmawiam, bo nie mam w zwyczaju jeść jeśli nie jestem głodny. Problem w tym, że teściowi ciężko to zrozumieć argumentując "Ale przecież to jest dobre!" :P

Nie jestem w stanie zliczyć ile rodzajów jedzenia jest w Chinach. Każdego roku oficjalnie uznawanych jest co najmniej parę set lub parę tysięcy nowych potraw. Jeśli ktoś kocha lub po prostu lubi jeść, właściwie może to robić bez końca nie kosztując przy tym tej samej rzeczy dwa razy.

Osobiście nie lubię jak ktoś mnie nakłania do spróbowania/zjedzenia czegoś lub gdy ktoś nakłada mi cokolwiek na talerz, lecz wiele osób uzna to za wyraz przyjaźni i gościnności. Zapraszam ;)

P.S. Julka zaczęła już sama wstawać na nogi ;)

czwartek, 17 września 2009

Julia

Oczywiście pierwsza sprawa o jakiej chciałbym napisać, to moja przepiękna córeczka Julia. Jeśli ktoś nie jest zainteresowany, to niech od razu pominie tego posta. Ja osobiście musze o niej napisać, bo później będą mi cały czas chodziły po głowie wtręty na jej temat :P

Malutka urodziła się 13 lutego - dzień po mojej ostatniej wiadomości przed 7 miesięczną przerwą. Od pierwszego dnia była śliczniutka i duża. Ważyła 4kg przy 50cm długości. Ja się w niej zakochałem, Jing się zakochała, cała rodzina, osiedle, wszyscy kogo spotykamy się zakochują. Za każdym razem jak idziemy na spacer, 8 na 10 osób podchodzi, żeby pooglądać. Nawet jak ja nie idę, to podchodzą do Julki ją popodziwiać :)

Malutka od samego początku szybko się rozwija. Pierwsze ząbki jej wyszły gdy miała 4 miesiące. Dopóki siedzieliśmy w Pekinie (do czerwca), nie dawała nam zbytnio spać w nocy, m.in. przez ząbki. Po przylocie do Polski, Julcia spała w nocy jak aniołek. Nauczyła się regularnie chodzić spać i na szczęście udało się nam utrzymać jej zwyczaje w niezmienionym stanie w Pekinie :)

Obecnie ma 7 miesięcy, raczkuje, mówi "baba" (po chińsku znaczy "tata"), często się śmieje i waży 9kg :P Jest całkiem nabita ale nie gruba. Generalnie jest to dziecko typu "nie płaczące" :) Pokazuje na co ją stać jedynie jak jest głodna lub jak się przypadkiem obudzi w nocy.

Sądze, że tyle wystarczy tytułem przedstawienia. W Galerii jest bardzo dużo zdjęc z nią w roli głównej, także zapraszam do oglądania :)

Come back

Witam wszystkich ponownie! (jeśli ktoś się ostał ;))

Chciałbym poinformować, że wznawiam redagowanie mojego bloga od dzisiaj. Dlaczego tak długo mnie nie było? Informowałem o powodzie przerwy na forum ale nie zaszkodzi powiedzieć o tym jeszcze raz.

Otóż serwis blogger.com został zablokowany na terytorium ChRL (w każdym razie tam gdzie ja się znajduję). W tej chwili jestem w stanie dostać się do witryny za pomocą małego triku możliwego dzięki mojej pracy. Nie ma sensu pisać o szczegółach :)

W ramach streszczenia co się działo w tym czasie:
- urodziła mi się śliczna córeczka, której zdjęcia można podziwiać w Galerii :)
- zdążyłem wrócić do Polski na 3 miesiące i ponownie przylecieć do Chin na dłużej.

Tak, przyleciałem do Pekinu ponownie. Złożyło się na to parę czynników, m.in. chciałbym, żeby moja pociecha nauczyła się języka chińskiego w samych Chinach a także trzyma mnie tu moja praca, którą lubię i która lubi mnie :)

W ramach wstępu na razie tyle. Co do Galerii - zdjęcia były tam dodawane dosyć często, chociaż raczej monotematyczne, prawie na każdym znajdowała się Julcia :)

Zapraszam ponownie do odwiedzin niedługo, naskrobię w najbliższym czasie nowego posta, tym razem bardziej rzeczowego i na temat :)

czwartek, 12 lutego 2009

Karaoke - KTV

Bardzo ale to bardzo popularna rozrywka w Chinach. Obywatele Państwa Środka (niedawno rozgryzłem dlaczego tak się mówi, 中国 - 中 znaczy środek a 国 państwo, czyli Chiny :)) uwielbiają śpiewać i śpiewają wszędzie - na ulicy, w pracy, często kiedy gdzieś sobie spacerują. To dotyczy nie tylko młodych ale starsze osoby też bardzo chętnie prezentują swoje zdolności wokalne :) Szczególnie teść bardzo lubi śpiewać swoje ulubione utwory z młodości, tylko rzadko ma okazje. Najlepszym miejscem, żeby sie wyszaleć jest klub karaoke (KTV)..

Tylko, że klub karaoke w Pekinie, to nie to samo co w Polsce, gdzie to jeszcze raczkuje. Tutaj są to ogromne, kilkupiętrowe (okolo 4 pięter, +/- 1 pietro) budynki powierzchnią odpowiadające dwóm Galeriom Mokotów (no może 1,5 galerii) w Warszawie i dwóm Focus Parkom w Zielonej Górze..

W środku znajdziemy masę prywatnych, zamkniętych pokoi wynajmowanych na godziny i w zależności od ilości osób (zazwyczaj przychodzi się z grupą przyjaciół i przy okazji śpiewania - pije). Pełen luksus - wygodne kanapy, fotele, stoliki na jedzenie, picie, dodatkowe krzesła i monitory dla śpiewających, na ścianie wielki ekran LCD i wielokanałowe nagłośnienie. Do tego jedzenie wliczone w cenę, alkohol dokupujemy i jazda! Jest wszystko co trzeba.

Wybór piosenek jest niemały - dużo anglojęzycznych utworów (są także francuskie, rosyjskie, włoskie.. bez polskich :P). Jedyne co mi przeszkadzało jak w końcu chwyciłem mikrofon (po odpowiednej "rozgrzewce" i "zobojętnieniu" na własny fałsz), to brak wielu teledysków do angielskich piosenek zastąpionych losowymi filmikami śpiewających osób. Skutkowało to tym, że jak włączyłem Nirvanę (na przykład "Lithium"), to w tle oglądałem Pana Chińczyka ubranego w schludny garnitur i śpiewającego piosenki, na oko, w stylu Franka Sinatry :P (wiem, że to dziwnie brzmi).

Jak się rozkręcisz i przestaniesz wstydzić (Chińczycy krzywo patrzą jak ktoś się wstydzi), to naprawdę można się fajnie pobawić :) Później fotki, które zrobiłem aparatem, bo mam je w telefonie a kabel zostawiłem w domu (siedzę w pracy) :(

Święta, święta, święta.. każda noc bezsenna!

Lecąc chronologicznie pierwszym naszym tematem będzie Festiwal Wiosenny (春节 - chūn jié - Spring Festival), czyli chińskie święta.

Tydzień przed właściwymi świętami obchodzi się tzw. "Małe Święta" (nie znam chińskiej nazwy), które w głównej mierze polegały na rodzinnym lepieniu różnego rodzaju pierożków i jedzeniu ich :) (tutaj prawie zawsze chodzi o jedzenie! :P)

Odpowiednik naszego sylwestra miał miejsce 25 stycznia w nocy. Każdego roku jest to inna data, ustalana na podstawie faz księżyca (niestety nie znam szczegółów). Tego dnia z teściem uczciliśmy (wznieśliśmy toast/y) Nowy Rok i jeszcze parę innych rzeczy, tyle że odbyło się to jakieś 5 godzin przed północą co dla mnie osobiście było "znamiennie odmienne" od tego co się dzieje w Polsce na Sylwestra ;) No ale mieliśmy czas odpocząć i pójść przed północą.. tak, strzelać fajerwerki (siedzę w pracy i za cholerę nie wiem jak się mówi poprawnie).

W Pekinie przez cały rok w obrębie 5tej obwodnicy jest zakaz używania sztucznych ogni, jedynie na 2 tygodnie świąt (w tym przypadku od 25 stycznia do 9 lutego) władze znoszą zakaz.

Muszę przyznać, że rozświetlone niebo robi duże wrażenie. Co chwile rozbłyskało ferią kolorów z akompaniamentem w postaci głośnych huków przez niemalże całą noc. Na te dwa tygodnie w całym mieście rozstawiają się sprzedawcy fajerwerków, których oryginalności strzeże się dosyć mocno. Władze tropią i likwidują trefne "fabryczki" sztucznych ogni i partie towaru bez atestu. Powtórzę jeszcze raz.. tutejsze fajerwerki robią naprawdę duże wrażenie. Ceny za to są w miarę akceptowalne dla Europejczyków ale jak można się domyślić, im lepszy efekt - tym większa cena. Ceny wahają się od paru RMB (za najprostsze rzeczy) do paruset RMB (za sztukę danego produktu). Jakie są realne ceny, to nie wiadomo, bo sprzedawcy mogą zejść z ceny ale nie chcą. Czas festiwalu, to dla nich najlepszy okres w całym roku.

Duże wrażenie robi też to co się widzi następnego dnia rano.. takiego śmietniska, to ja dawno nie widziałem! :D Wszędzie wypalone pudełka, resztki pozostałe po fajerwerkach a to wszystko przeważnie w kolorze czerwonym, wiec rzuca się w oczy :) Chińczycy bardzo lubią kolor czerwony.

A propos następnego dnia.. po 4 godzinach snu musieliśmy pojechać do babci na spotkanie rodzinne, bo babcia to osoba, która od 4-5 rano nie ma co robić i nie chce zaakceptować myśli, że ktoś może być nieprzytomny :P Zapomniałem nadmienić, że na czas świąt miałem cały tydzień wolnego (teściowie 3-4 dni) co pozwoliło nam CZASEM się wyspać. Wracając do tematu - zjedliśmy obiad i pojechaliśmy do domu, bo zdążyłem zasnąć na kanapie :)

Przez cały tydzień w centrum oraz w charakterystycznych miejscach w Pekinie odbywały się różnego rodzaju imprezy oraz targi świąteczne. Takowe powinniśmy zobaczyć chociażby na fotkach z Summer Palace ale chyba już w Galerii nadmieniłem, że coś słabo zorganizowane. Niestety nie pojechaliśmy tam gdzie są najlepsze targi, bo teść w geście dobrej woli oddał wszystkie bilety bratu (notabene wysłał pocztą i chyba listonosz je ukradł, bo wyglądało jakby w kopercie były pieniądze, no i nie doszły do adresata, lol) :P
Według tradycji w różne dni - je się różne dania, nie potrafię powiedzieć niestety szczegółów.

W pierwszym tygodniu, jak już wspominałem, zwiedziłem Zakazane Miasto i Pałac Letni i byłem bardzo zadowolony. Szczególnie to drugie bardzo mi przypadło do gustu. Oprócz samego pałacu jest tam także duży park i to bardzo ładny - muszę tam wrócić na wiosnę, kiedy zielsko zakwitnie :)

Święta oficjalnie zakończyły się 9 lutego (według chińskiego kalendarza 15 stycznia) w dniu, które nazywa się "Świętem Słodkiej Kulki". Tak jak nazwa wskazuje w ten dzień powinno się jeść słodkie kulki w zupie :P Są one zrobione z ciasta i mają słodkie nadzienie w środku - nie do końca sprecyzowane, bo widziałem różne nadzienia i wszystkie były słodkie :) Tego dnia wydawało mi się, że na pożegnanie strzelano jeszcze więcej sztucznych ogni niż podczas Nowego Roku. Zaowocowało to podpaleniem budynku Chińskiej Telewizji CCTV ale nadal nie jestem w stanie zrozumieć jak konstrukcja z metalu, betonu i szkła mogła się zapalić zważywszy, że pożar miał się zacząć na dachu o.O

Muszę jeszcze wspomnieć wracając do tematu fajerwerków, że można je było słyszeć przez cały okres świąt, o każdej porze dnia i nocy co szczególnie utrudniało zasypianie :P

Resztę czasu opisze w nowych postach, ponieważ nasze zajęcia z żona ograniczały się bardziej do zabawy w gronie części rodziny z naszego pokolenia :)

"Nadejszła wiekopomna chwila.."

..żeby się w końcu odezwać ;) Przykro mi z powodu tak długiej przerwy w redagowaniu mojego bloga ale oprócz lenistwa miałem parę rzeczy na głowie. Tak tak, znowu sie tłumaczę ;P

Przez te 3 tygodnie całkiem dużo się wydarzyło, m.in. Chiński Nowy Rok, Festiwal Wiosenny, poznałem dużo nowych osób w pracy, zwiedziłem parę miejsc (o czym już się przekonaliście w Galerii). Zmiany nie ominęły nawet brzucha Jing.. cały czas rośnie :P Postaram się jednak o wszystkim napisać po kolei w kilku postach :)

niedziela, 18 stycznia 2009

Zdjęcia zrobione przez teścia.

Przykro mi, że nie ma nowych zdjęć ale teraz nie mam warunków za bardzo, ponieważ oprócz pracy, pilnuję żonę w ciąży :)

W ramach rekompensaty dzisiaj wrzucę do galerii fotki zrobione przez mojego teścia, który jest zapalonym fotografem amatorem. Częste podróże służbowe dostarczają mu coraz to nowych okazji do robienia pięknych zdjęć. Koniecznie trzeba to obejrzeć ;)

Zdjęcia umieszczam w zmniejszonej rozdzielczości, jeśli ktoś chciałby oryginalną rozdzielczość, to proszę dać mi znać ;)