Paszport jest, wiza jest, bilety są, bagaże są, pieniędzy mało (nigdy nie miałem ich zbyt dużo :P ) ale są, wszyscy pożegnani.. w sumie moja zona jest w takich rzeczach dobra - ja nie potrafię planować wszystkiego tak dokładnie. Moja pakowanie trwało 5 minut :P Jing za to ma wszystko ładnie powypisywane w kalendarzu. W każdym razie wierze, że o niczym nie zapomnieliśmy :)
O 17:35 wylot do Kopenhagi a stamtąd "nach BeiJing!" podbijać nowe tereny ;) Żeby tylko mnie tam nie podbili. Z resztą nie będę takich rzeczy pisał, bo moja mama ma słabe nerwy jeśli chodzi o swoje dzieci i ich wyjazdy ;) Jeszcze się popłacze i przegram zakład z ojcem..
Na lotnisku musimy być 2 godziny wcześniej na check-in i znalezienie bramki itp. Jing musi też znaleźć jakieś okazje w strefie bezcłowej, bo nie będzie mogła spać spokojnie :P
Czy jest stres? Hmm.. u mnie to jest tak jak na naszym ślubie. Stres dał znać o sobie dopiero przy "lądowaniu" na kanapie w Urzędzie Cywilnym przed Panią Kierownik. Z tego powodu na razie przyjmuje wszystko z entuzjazmem. Z resztą nie ma się tu co martwić, przy okazji zobaczę kawałek świata :)
Jakby terroryści opanowali nasz samolot, to przekazuje mój ukochany telewizor moim rodzicom, bo macie taki sobie :P Dobra Mamo, już Cię nie stresuje :)
Do zobaczenia po drugiej stronie świata :)
piątek, 28 listopada 2008
poniedziałek, 24 listopada 2008
Julia YiXian ! ;)
Będzie dziewczynka! :D
W sobotę w końcu się dowiedzieliśmy kto buszuje w brzuchu Jing :) Strasznie późno, bo to już 29. tydzień - leci 8. miesiąc. Dopiero teraz nasza nad wyraz energiczna księżniczka raczyła się pokazać :) Rodzice szczęśliwi, teściowie też szczęśliwi.. Coś nikt nie chciał chłopca :P Mój ojciec mówi, jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało, że chłopaki to "cipy". Czuję się wyróżniony tym określeniem ;P
Przy okazji burzymy powszechne przekonanie, że Chińczycy wolą chłopaków. Co prawda na wsi, to może jeszcze tak jest, bo tam są potrzebne męskie ręce do pomocy w przyszłości kiedy rodzice nie będą mieli już tyle siły ale w mieście ponoć już płeć nie ma wielkiego znaczenia. Chociaż tak naprawdę teraz większość młodych wyjeżdża do miast uczyć się, pracować, chcąc wyrwać się z miejsca gdzie nie widzą przyszłości.
Na pierwsze imię ma mieć Julia - po polsku, bo planujemy mieszkać w Polsce (ale w sumie jeszcze dużo może się zmienić ;)). Chciałem, żeby nasze dziecko miało też chińskie imię, bo w połowie jest Chinką, więc dlaczego ma tracić coś ze swojego dziedzictwa? Poza tym teściowie i cała chińska część rodziny będzie miała łatwiej wymawiając swojskie imię. Zleciliśmy zadanie teściowi, który razem z żoną bardzo wczuł się w rolę i wymyślił takie "nietuzinkowe". Jego znaczenie jest tak pokręcone, że będę musiał trochę pokombinować, żeby to wytłumaczyć ;)
Będą potrzebne zainstalowane chińskie czcionki, żeby zobaczyć pisownię.
逸鶱
Yi Xian (wymawia się "i sien" z tym, że "n" jest prawie nieme - nie znam sie na zapisie fonetycznym;))
Pierwszy człon znaczy "wygodny", "komfortowy", "nie zwracający uwagi na małe sprawy".
Drugi znaczy "szybować", "unosić się wysoko" w odniesieniu do ptaka.
Z tego co starała mi się wytłumaczyć żona, a jej tata, ogólne znaczenie, to "wygodnie szybujący jak ptak", chociaż wierzę, że da się to zgrabniej ująć - wszelkie dobre propozycje mile widziane.
Może być to imię męskie lub damskie.
To jeszcze nie wszystko - użyte znaki muszą mieć też odpowiednie cechy. Poszczególne elementy także mają swoje znaczenie! Julia urodzi się w roku woła (chiński horoskop), tak jak ja, zaś wół musi mieć parę atrybutów.
Spójrzmy na pierwszy znak Yi:
逸
Najistotniejsza jest to lewa i dolna część, która przedstawia węża. Chińczycy wierzą, że osoby urodzone w roku węża wspierają/pomagają tym urodzonym w roku woła. Poza tym mój teść urodził się w roku węża :)
Przeanalizujmy drugi znak Xian (wklejam w dużej czcionce, bo w mniejszej nic nie widać :P):
鶱
Idąc od góry mamy takie elementy:
- domek (dach i ściany), żeby wół miał gdzie mieszkać,
- pole (pod domkiem), żeby mógł na nim pracować - odpowiednik kariery i dobrych warunków życiowych,
- ptak, w tym przypadku chodzi raczej o koguta, znak z chińskiego horoskopu, który tak jak w przypadku węża, wierzy się, że wspiera woła.
Jak widzicie jest to dosyć skomplikowane, chociaż nawet żona mi mówi, że jej ojciec trochę przesadził :P
Niemniej jednak dla mnie ma to pewną głębię, która już zanikła w naszej części świata. Kto teraz jest w stanie powiedzieć jakie jego imię ma znaczenie? Ile osób w ogóle się nad tym zastanawiało? Jeszcze ciekawsze pytanie - czy przy nadawaniu imienia kierujemy się czymś innym oprócz brzmienia lub naszych skojarzeń? Przyznam się szczerze, że osobiście nie zwracałem uwagi na żadną z tych rzeczy kiedy myślałem o polskim imieniu. Bardzo szkoda.. ale niestety w tych czasach dzieci z imionami w stylu "Wyrwidąb", "Żegota" czy "Modlibóg" nie miałyby łatwego życia ;)
W sobotę w końcu się dowiedzieliśmy kto buszuje w brzuchu Jing :) Strasznie późno, bo to już 29. tydzień - leci 8. miesiąc. Dopiero teraz nasza nad wyraz energiczna księżniczka raczyła się pokazać :) Rodzice szczęśliwi, teściowie też szczęśliwi.. Coś nikt nie chciał chłopca :P Mój ojciec mówi, jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało, że chłopaki to "cipy". Czuję się wyróżniony tym określeniem ;P
Przy okazji burzymy powszechne przekonanie, że Chińczycy wolą chłopaków. Co prawda na wsi, to może jeszcze tak jest, bo tam są potrzebne męskie ręce do pomocy w przyszłości kiedy rodzice nie będą mieli już tyle siły ale w mieście ponoć już płeć nie ma wielkiego znaczenia. Chociaż tak naprawdę teraz większość młodych wyjeżdża do miast uczyć się, pracować, chcąc wyrwać się z miejsca gdzie nie widzą przyszłości.
Na pierwsze imię ma mieć Julia - po polsku, bo planujemy mieszkać w Polsce (ale w sumie jeszcze dużo może się zmienić ;)). Chciałem, żeby nasze dziecko miało też chińskie imię, bo w połowie jest Chinką, więc dlaczego ma tracić coś ze swojego dziedzictwa? Poza tym teściowie i cała chińska część rodziny będzie miała łatwiej wymawiając swojskie imię. Zleciliśmy zadanie teściowi, który razem z żoną bardzo wczuł się w rolę i wymyślił takie "nietuzinkowe". Jego znaczenie jest tak pokręcone, że będę musiał trochę pokombinować, żeby to wytłumaczyć ;)
Będą potrzebne zainstalowane chińskie czcionki, żeby zobaczyć pisownię.
逸鶱
Yi Xian (wymawia się "i sien" z tym, że "n" jest prawie nieme - nie znam sie na zapisie fonetycznym;))
Pierwszy człon znaczy "wygodny", "komfortowy", "nie zwracający uwagi na małe sprawy".
Drugi znaczy "szybować", "unosić się wysoko" w odniesieniu do ptaka.
Z tego co starała mi się wytłumaczyć żona, a jej tata, ogólne znaczenie, to "wygodnie szybujący jak ptak", chociaż wierzę, że da się to zgrabniej ująć - wszelkie dobre propozycje mile widziane.
Może być to imię męskie lub damskie.
To jeszcze nie wszystko - użyte znaki muszą mieć też odpowiednie cechy. Poszczególne elementy także mają swoje znaczenie! Julia urodzi się w roku woła (chiński horoskop), tak jak ja, zaś wół musi mieć parę atrybutów.
Spójrzmy na pierwszy znak Yi:
逸
Najistotniejsza jest to lewa i dolna część, która przedstawia węża. Chińczycy wierzą, że osoby urodzone w roku węża wspierają/pomagają tym urodzonym w roku woła. Poza tym mój teść urodził się w roku węża :)
Przeanalizujmy drugi znak Xian (wklejam w dużej czcionce, bo w mniejszej nic nie widać :P):
鶱
Idąc od góry mamy takie elementy:
- domek (dach i ściany), żeby wół miał gdzie mieszkać,
- pole (pod domkiem), żeby mógł na nim pracować - odpowiednik kariery i dobrych warunków życiowych,
- ptak, w tym przypadku chodzi raczej o koguta, znak z chińskiego horoskopu, który tak jak w przypadku węża, wierzy się, że wspiera woła.
Jak widzicie jest to dosyć skomplikowane, chociaż nawet żona mi mówi, że jej ojciec trochę przesadził :P
Niemniej jednak dla mnie ma to pewną głębię, która już zanikła w naszej części świata. Kto teraz jest w stanie powiedzieć jakie jego imię ma znaczenie? Ile osób w ogóle się nad tym zastanawiało? Jeszcze ciekawsze pytanie - czy przy nadawaniu imienia kierujemy się czymś innym oprócz brzmienia lub naszych skojarzeń? Przyznam się szczerze, że osobiście nie zwracałem uwagi na żadną z tych rzeczy kiedy myślałem o polskim imieniu. Bardzo szkoda.. ale niestety w tych czasach dzieci z imionami w stylu "Wyrwidąb", "Żegota" czy "Modlibóg" nie miałyby łatwego życia ;)
środa, 19 listopada 2008
No dobra ale co tam robić?
Co można robić w Chinach? Pierwsze co nachodzi na myśl to biznes i zwiedzanie. Nas raczej będzie interesowała ta druga opcja ;) Zakazane Miasto, Plac TianAnMen, Chiński Mur, piękne krajobrazy różnych prowincji.. zapowiada się super, tyle że nie można tego robić cały czas, bo trzeba mieć czas i pieniądze. No i nie mieć żony w ciąży :P
Poza zwiedzaniem mam już upatrzone kursy języka chińskiego na jednej z tamtejszych uczelni ale ze względu na koszty nie mogę ich zbyt wielu zaliczyć. Nie wyjeżdżam na żadne stypendium, więc pieniądze grają istotną rolę. Chociaż zważywszy, że będę mieszkał z moją chińską żoną, z moimi chińskimi teściami, w chińskim domu (nie mówiąc o chińskim mieście), mam duże szanse na obycie się z mandaryńskim :)
Dobra ale zostaje jeszcze wolny czas i to nawet dużo wolnego czasu. Nie wiem jak inni ale ja osobiście nie lubię mieszkać "na pasożyta" i lubię zarabiać własne pieniądze, dlatego pomyślałem o podjęciu pracy w Chinach. Z tego co czytam na internecie pracy jest wystarczająco dużo, zaś sami obcokrajowcy są mile widziani a wręcz pożądani (nie tyczy się to czarnoskórych) w chińskich firmach. Przedsiębiorcy uważają, że "duże konie" (tak Chińczycy mówią na białych) dodają prestiżu ich firmom. Jakie można wykonywać tam zawody? Przeróżne, poczynając od otwieraczy drzwi w hotelach kończąc na posadach dyrektorskich, jeśli posiada się oczywiście odpowiednie wykształcenie. Najpopularniejszym zajęciem dla studentów z dobrą znajomością angielskiego jest praca nauczyciela owego języka w chińskich szkołach a także jako prywatny korepetytor.
Warto (jeśli jest możliwość) poprosić o pomoc osobę ze znajomością chińskiego, żeby poszukała ogłoszeń w "ichnim" języku. Moja żona znalazła parę ofert firm poszukujących native speakerów (ładnie brzmi, nie?) z Polski do tłumaczeń z/na polski/angielski oraz do komunikowania się z ich polskimi partnerami biznesowymi.
Tak jak mówię możliwości jest sporo, tylko czasami trudno znaleźć te najciekawsze. Wklejam kilka stron dla zainteresowanych, gdzie można wyszukać oferty pracy w Chinach.
http://www.foreignercn.com/
http://www.idealist.org/
http://www.asiajobsly.com/-1_China/
http://www.chinajob.com/
Podobnych witryn można trochę znaleźć w sieci ale te najlepsze są po chińsku :/ Jadnakże moim celem jest, żeby za rok nie było to dla mnie problemem ;)
Poza zwiedzaniem mam już upatrzone kursy języka chińskiego na jednej z tamtejszych uczelni ale ze względu na koszty nie mogę ich zbyt wielu zaliczyć. Nie wyjeżdżam na żadne stypendium, więc pieniądze grają istotną rolę. Chociaż zważywszy, że będę mieszkał z moją chińską żoną, z moimi chińskimi teściami, w chińskim domu (nie mówiąc o chińskim mieście), mam duże szanse na obycie się z mandaryńskim :)
Dobra ale zostaje jeszcze wolny czas i to nawet dużo wolnego czasu. Nie wiem jak inni ale ja osobiście nie lubię mieszkać "na pasożyta" i lubię zarabiać własne pieniądze, dlatego pomyślałem o podjęciu pracy w Chinach. Z tego co czytam na internecie pracy jest wystarczająco dużo, zaś sami obcokrajowcy są mile widziani a wręcz pożądani (nie tyczy się to czarnoskórych) w chińskich firmach. Przedsiębiorcy uważają, że "duże konie" (tak Chińczycy mówią na białych) dodają prestiżu ich firmom. Jakie można wykonywać tam zawody? Przeróżne, poczynając od otwieraczy drzwi w hotelach kończąc na posadach dyrektorskich, jeśli posiada się oczywiście odpowiednie wykształcenie. Najpopularniejszym zajęciem dla studentów z dobrą znajomością angielskiego jest praca nauczyciela owego języka w chińskich szkołach a także jako prywatny korepetytor.
Warto (jeśli jest możliwość) poprosić o pomoc osobę ze znajomością chińskiego, żeby poszukała ogłoszeń w "ichnim" języku. Moja żona znalazła parę ofert firm poszukujących native speakerów (ładnie brzmi, nie?) z Polski do tłumaczeń z/na polski/angielski oraz do komunikowania się z ich polskimi partnerami biznesowymi.
Tak jak mówię możliwości jest sporo, tylko czasami trudno znaleźć te najciekawsze. Wklejam kilka stron dla zainteresowanych, gdzie można wyszukać oferty pracy w Chinach.
http://www.foreignercn.com/
http://www.idealist.org/
http://www.asiajobsly.com/-1_China/
http://www.chinajob.com/
Podobnych witryn można trochę znaleźć w sieci ale te najlepsze są po chińsku :/ Jadnakże moim celem jest, żeby za rok nie było to dla mnie problemem ;)
niedziela, 16 listopada 2008
Kalkulator walutowy
Będąc w Chinach pewnie będę pisał jakie są aktualne ceny różnych produktów (usług?) w juanach (chińska waluta - w skrócie RMB lub CNY) dlatego pomyślałem, że warto umieścić na stronie kalkulator walutowy, żeby można było sobie szybko przeliczyć na PeeLeNy.
Można go znaleźć po prawej stronie. Przelicza euro, juany i złotówki w każdą stronę :)
Można go znaleźć po prawej stronie. Przelicza euro, juany i złotówki w każdą stronę :)
sobota, 15 listopada 2008
Przygotowania do wyjazdu
Pomyślałem, że warto wspomnieć tutaj o paru sprawach, które trzeba zrobić przed wyjazdem. Chociaż raczej, które JA musiałem zrobić, ponieważ ze względu na pochodzenie mojej żony pewne rzeczy były łatwiejsze :)
Przede wszystkim wybieramy termin i szukamy cen biletów lotniczych (polecam serwisy sprawdzające od razu oferty kilku linii lotniczych). Element raczej niezbędny.. no chyba, że ktoś ma pomysł na 2-tygodniową jazdę koleją transsyberyjską jak moi rodzice. Na tym etapie zależy nam najbardziej na rezerwacji a nie na samym bilecie. Dlaczego? Dla ambasady.
Otrzymanie wizy do Chin (jak z resztą do innych krajów) nie jest pewne, dlatego zanim wydamy około 3000zł na bilet, zobaczmy czy Ambasada Chińskiej Republiki Ludowej wyda nam wizę. Tak jak wspomniałem w moim przypadku sprawa była dużo prostsza. W normalnych warunkach przy każdej ambasadzie, chińskiej włącznie, ustawiają się z samego rana kolejki ludzi z wypełnionymi wnioskami, odpowiednimi załącznikami do nich i innymi potrzebnymi papierkami. Jednakże istnieje jeszcze druga kolejka, której tak naprawdę nie widać, bo wszyscy, którzy w niej się znajdują są obsługiwani priorytetowo a są to.. oczywiście obywatele ChRL. Chętnie skorzystałem z tej opcji i wszystkie nasze działania w ambasadzie trwały na oko niecałe 5 minut :) Rodzaje wiz polecam sprawdzić na stronie internetowej Ambasady ChRL, zazwyczaj wydawane są na minimalny potrzebny okres, żebyśmy nie grzali niepotrzebnie miejsca w i tak przeludnionym kraju :)
Wizę wydaje się standardowo w ciągu 4 dni roboczych (opłata 220zł bodajże) ale można zastosować jeden z dwóch trybów przyspieszonych i odebrać ją następnego albo tego samego dnia. Za dodatkową opłatą rzecz jasna.
Co jest powodem naszej wizyty w Chinach? Głównie to, że Jing jest w 7. miesiącu ciąży i chciałaby rodzić w Pekinie z wielu względów, które są raczej w 100% zrozumiałe dla każdej matki. Drugim celem mojej wizyty jest odwiedzenie rodziny, co dodatkowo uprościło procedury wizowe - nie musiałem przedstawiać żadnych dodatkowych papierków. Wystarczył akt małżeństwa, paszport, rezerwacja biletu no i zdjęcie.
Jeśli mamy pewność, że otrzymamy wizę, możemy już wykupić bilet. Polecam to zrobić jak najszybciej, ponieważ każdego dnia miejsca są wykupowane przez co ceny biletów mogą wzrosnąć. Tak było w naszym przypadku, wykupiliśmy je w ostatniej chwili zanim jedyne jakie zostały to biznes klasa.
Teraz pozostaje mi tylko odbiór wizy i czekanie na dzień wylotu, 28 listopada :)
Przede wszystkim wybieramy termin i szukamy cen biletów lotniczych (polecam serwisy sprawdzające od razu oferty kilku linii lotniczych). Element raczej niezbędny.. no chyba, że ktoś ma pomysł na 2-tygodniową jazdę koleją transsyberyjską jak moi rodzice. Na tym etapie zależy nam najbardziej na rezerwacji a nie na samym bilecie. Dlaczego? Dla ambasady.
Otrzymanie wizy do Chin (jak z resztą do innych krajów) nie jest pewne, dlatego zanim wydamy około 3000zł na bilet, zobaczmy czy Ambasada Chińskiej Republiki Ludowej wyda nam wizę. Tak jak wspomniałem w moim przypadku sprawa była dużo prostsza. W normalnych warunkach przy każdej ambasadzie, chińskiej włącznie, ustawiają się z samego rana kolejki ludzi z wypełnionymi wnioskami, odpowiednimi załącznikami do nich i innymi potrzebnymi papierkami. Jednakże istnieje jeszcze druga kolejka, której tak naprawdę nie widać, bo wszyscy, którzy w niej się znajdują są obsługiwani priorytetowo a są to.. oczywiście obywatele ChRL. Chętnie skorzystałem z tej opcji i wszystkie nasze działania w ambasadzie trwały na oko niecałe 5 minut :) Rodzaje wiz polecam sprawdzić na stronie internetowej Ambasady ChRL, zazwyczaj wydawane są na minimalny potrzebny okres, żebyśmy nie grzali niepotrzebnie miejsca w i tak przeludnionym kraju :)
Wizę wydaje się standardowo w ciągu 4 dni roboczych (opłata 220zł bodajże) ale można zastosować jeden z dwóch trybów przyspieszonych i odebrać ją następnego albo tego samego dnia. Za dodatkową opłatą rzecz jasna.
Co jest powodem naszej wizyty w Chinach? Głównie to, że Jing jest w 7. miesiącu ciąży i chciałaby rodzić w Pekinie z wielu względów, które są raczej w 100% zrozumiałe dla każdej matki. Drugim celem mojej wizyty jest odwiedzenie rodziny, co dodatkowo uprościło procedury wizowe - nie musiałem przedstawiać żadnych dodatkowych papierków. Wystarczył akt małżeństwa, paszport, rezerwacja biletu no i zdjęcie.
Jeśli mamy pewność, że otrzymamy wizę, możemy już wykupić bilet. Polecam to zrobić jak najszybciej, ponieważ każdego dnia miejsca są wykupowane przez co ceny biletów mogą wzrosnąć. Tak było w naszym przypadku, wykupiliśmy je w ostatniej chwili zanim jedyne jakie zostały to biznes klasa.
Teraz pozostaje mi tylko odbiór wizy i czekanie na dzień wylotu, 28 listopada :)
piątek, 14 listopada 2008
Witam wszystkich..
.. na moim blogu. Ma on służyć opisaniu tego co będę widzieć i doświadczać podczas mojej podróży do Chin wraz z moja żoną. Cóż, może dla niej, to nie będzie wielkie przeżycie zważywszy na to, że urodziła się tam i mieszkała 20 lat ale dla mnie pewnie będzie :)
Mam zamiar umieszczać tu także zdjęcia ukazujące rzeczywisty obraz tego kraju oraz społeczeństwa, których postaram się robić jak najwięcej.
Nie jestem osobą bardzo wylewną jeśli chodzi o opisywanie swoich odczuć ale spróbuję zrobić wszystko jak najlepiej i mam nadzieję, że nie będę przynudzał. Założyłem tego bloga głównie z myślą o rodzinie ale chciałbym też, żeby wszystkie osoby zainteresowane tematem także miały wgląd do mojego dziennika.
Wszelkie sensowne komentarze (oraz te o tym jaki jestem wspaniały i w ogóle) są mile widziane ;)
Mam zamiar umieszczać tu także zdjęcia ukazujące rzeczywisty obraz tego kraju oraz społeczeństwa, których postaram się robić jak najwięcej.
Nie jestem osobą bardzo wylewną jeśli chodzi o opisywanie swoich odczuć ale spróbuję zrobić wszystko jak najlepiej i mam nadzieję, że nie będę przynudzał. Założyłem tego bloga głównie z myślą o rodzinie ale chciałbym też, żeby wszystkie osoby zainteresowane tematem także miały wgląd do mojego dziennika.
Wszelkie sensowne komentarze (oraz te o tym jaki jestem wspaniały i w ogóle) są mile widziane ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)