Tak naprawdę, to nawet nie wiem jak zacząć. Po 2 tygodniach przerwy w nadawaniu ciężko mi wszystko ułożyć chronologicznie, dlatego chronologicznie będzie dopiero od dzisiaj i nie liczymy wcześniejszych wydarzeń ;P Opowiem w skrócie jak jest, chociaż pewnie i tak się rozpiszę ;)
Po przylocie pierwszą rzeczą jaka może świadczyć o wielkich rozmiarach Pekinu jest chociażby to, że po terminalu (notabene nowym) na lotnisku trzeba poruszać się pociągiem.. Nie wspominam nawet o przestronności tego miejsca, bo nie da się opisać.

Kolejna sprawa - lotnisko jest w Pekinie ale żeby dojechać do centrum, to wypada spędzić w samochodzie bitą godzinę. Nie jest to sprawa korków (chociaż są na drogach), bardziej odległości. Mając takie drogi jak tu, to po Warszawie byśmy śmigali w 5 minut na drugi koniec miasta ale tutaj, to nie pomaga dużo ;) Niestety te drogi nie powstały bez powodu i jak możecie zobaczyć na zdjęciu czystość powietrza pozostawia wiele do życzenia.
Nie zwiedzałem do tej pory żadnych zabytków, więc też nie będzie na razie "och'ów" i "ach'ów" ale to nawet dobrze, bo dopiero niedawno zaopatrzyłem się w odpowiedni aparat, żeby zrobić odpowiednie fotki :)
Ogólnie zostałem bardzo dobrze przyjęty przez miasto i przez moja chińską rodzinę. Teściowie obrzucili mnie masą prezentów (są zbyt hojni - "troszku" podejrzane ;P), babcia, dziadek, wujkowie, ciocie i nasze pokolenie byli bardzo mili i wszyscy zapraszają mnie do wspaniałych restauracji.. no i wszyscy chcą ze mną wypić ;)
No właśnie.. jedzenie i picie. O tych dwóch sprawach można dużo opowiadać. Jak sami wiecie Państwo Środka ma do zaoferowania bardzo dużo w tych kwestiach. Nie widziałem pewnie 1% wszystkiego ale napisze co dotychczas zobaczyłem ;)
Ogólnie rzecz biorąc w Pekinie można jeść:
1. strasznie tanio w mniejszych prywatnych budkach i knajpkach, gdzie jedzenie jest zazwyczaj zajebiste,
2. tanio w domu (gdzie smak zależy nie tylko od ceny składników ;))
3. po cenach zbliżonych do polskich w restauracjach o wyższym standardzie obsługi lub sieciowych knajpach typu KFC czy McDonalds,
4. lub strasznie drogo w wielu obecnych tutaj luksusowych restauracjach.
Mamy parę wniosków - taniej wychodzi
nie jeść w domu, smaczniej wychodzi
nie jeść w domu, bez sensu jadać w sieciówkach, bo smak często jest średni (oprócz KFC - ratunek dla zbolałego żołądka), wszędzie oprócz punktu 4. jest taniej niż w Polsce. Luksusowe restauracje są dla osób, które chcą się popisać.. a Chińczycy lubią się popisywać - do tej pory zdążyłem już parę takich miejsc odwiedzić.
Przykład: śniadanie składające się z zupy, klusek z mięsem robionych na parze i słodkiego pieczywa i to wszystko w wystarczająco dużej ilości, żebym nie zmieścił wszystkiego - cena 5 juanów.. Mówi samo za siebie ;)
Ciekawą sprawą jest, że każda jadłodajnia jest przez większą część dnia oblegana przez klientów.
Chińczycy non stop jedzą! Nigdy nie widziałem, żeby ludzie tak dbali o regularne posiłki (no i te spoza grafiku), jak tutaj. Jakość obsługi w średnich i luksusowych restauracjach jest powyżej oczekiwań - nigdy się nie zdarzyło, żebym musiał czekać na kelnerkę, jeśli mam jakąś sprawę. Zawsze ktoś jest pod ręką.
Jeszcze jeden fajny motyw, to prywatne pokoje, które możesz wynająć, żeby zjeść w spokoju z bliskimi/znajomymi obiad lub kolacje.

Po lewej możecie zobaczyć jak wygląda tradycyjny "Hot pot" (gorący kociołek). Zasada działania? Mamy bulion z odpowiednimi dodatkami, w kominie w środku żarzą się węgle i podgrzewają bulion, żeby non stop się gotował. Obok widzicie dla przykładu cienko pokrojone mięso, które wrzucamy do bulionu, gotujemy pare sekund, następnie wrzucamy do "prywatnej" miseczki z sosem i wcinamy. W bulionie można gotować wszystko co przyjdzie nam do głowy i oczywiście mieści sie w granicach zdrowego rozsądku ;) W Warszawie można znaleźć coś podobnego ale to tak jak jeść oscypki w Chinach.
Jest to tradycyjny kociołek, w większości restauracji obecnie można znaleźć nowocześniejsze "garnki" ;)
Jest już późno i nie mam siły się dalej rozpisywać. Jutro będę kontynuował temat ;) Wkleję jeszcze tylko parę zdjęć i spać. Pozdro sześćset ;)