Nie będę się dzisiaj rozpisywał zbytnio. Powiem tylko coś zanim mi wypadnie z głowy. Tak, znowu o jedzeniu. Dlaczego tak często? Bo tutaj świat się kręci wokół jedzenia!
Zauważyłem u Chińczyków wspólną cechę. Non stop coś jedzą. Nawet jak nie są głodni, to i tak znajdzie się coś nie zapychającego co można jeszcze wcisnąć. Nie chodzi tu bynajmniej o gromadzenie zapasów w organizmie. Raczej o to, że coś ma dobry smak i koniecznie trzeba tego chociaż spróbować.
Teściowie często mi proponują jakieś przekąski (owoce, warzywa, szyje kaczek, cokolwiek) między posiłkami. Zazwyczaj odmawiam, bo nie mam w zwyczaju jeść jeśli nie jestem głodny. Problem w tym, że teściowi ciężko to zrozumieć argumentując "Ale przecież to jest dobre!" :P
Nie jestem w stanie zliczyć ile rodzajów jedzenia jest w Chinach. Każdego roku oficjalnie uznawanych jest co najmniej parę set lub parę tysięcy nowych potraw. Jeśli ktoś kocha lub po prostu lubi jeść, właściwie może to robić bez końca nie kosztując przy tym tej samej rzeczy dwa razy.
Osobiście nie lubię jak ktoś mnie nakłania do spróbowania/zjedzenia czegoś lub gdy ktoś nakłada mi cokolwiek na talerz, lecz wiele osób uzna to za wyraz przyjaźni i gościnności. Zapraszam ;)
P.S. Julka zaczęła już sama wstawać na nogi ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz