czwartek, 12 lutego 2009

Święta, święta, święta.. każda noc bezsenna!

Lecąc chronologicznie pierwszym naszym tematem będzie Festiwal Wiosenny (春节 - chūn jié - Spring Festival), czyli chińskie święta.

Tydzień przed właściwymi świętami obchodzi się tzw. "Małe Święta" (nie znam chińskiej nazwy), które w głównej mierze polegały na rodzinnym lepieniu różnego rodzaju pierożków i jedzeniu ich :) (tutaj prawie zawsze chodzi o jedzenie! :P)

Odpowiednik naszego sylwestra miał miejsce 25 stycznia w nocy. Każdego roku jest to inna data, ustalana na podstawie faz księżyca (niestety nie znam szczegółów). Tego dnia z teściem uczciliśmy (wznieśliśmy toast/y) Nowy Rok i jeszcze parę innych rzeczy, tyle że odbyło się to jakieś 5 godzin przed północą co dla mnie osobiście było "znamiennie odmienne" od tego co się dzieje w Polsce na Sylwestra ;) No ale mieliśmy czas odpocząć i pójść przed północą.. tak, strzelać fajerwerki (siedzę w pracy i za cholerę nie wiem jak się mówi poprawnie).

W Pekinie przez cały rok w obrębie 5tej obwodnicy jest zakaz używania sztucznych ogni, jedynie na 2 tygodnie świąt (w tym przypadku od 25 stycznia do 9 lutego) władze znoszą zakaz.

Muszę przyznać, że rozświetlone niebo robi duże wrażenie. Co chwile rozbłyskało ferią kolorów z akompaniamentem w postaci głośnych huków przez niemalże całą noc. Na te dwa tygodnie w całym mieście rozstawiają się sprzedawcy fajerwerków, których oryginalności strzeże się dosyć mocno. Władze tropią i likwidują trefne "fabryczki" sztucznych ogni i partie towaru bez atestu. Powtórzę jeszcze raz.. tutejsze fajerwerki robią naprawdę duże wrażenie. Ceny za to są w miarę akceptowalne dla Europejczyków ale jak można się domyślić, im lepszy efekt - tym większa cena. Ceny wahają się od paru RMB (za najprostsze rzeczy) do paruset RMB (za sztukę danego produktu). Jakie są realne ceny, to nie wiadomo, bo sprzedawcy mogą zejść z ceny ale nie chcą. Czas festiwalu, to dla nich najlepszy okres w całym roku.

Duże wrażenie robi też to co się widzi następnego dnia rano.. takiego śmietniska, to ja dawno nie widziałem! :D Wszędzie wypalone pudełka, resztki pozostałe po fajerwerkach a to wszystko przeważnie w kolorze czerwonym, wiec rzuca się w oczy :) Chińczycy bardzo lubią kolor czerwony.

A propos następnego dnia.. po 4 godzinach snu musieliśmy pojechać do babci na spotkanie rodzinne, bo babcia to osoba, która od 4-5 rano nie ma co robić i nie chce zaakceptować myśli, że ktoś może być nieprzytomny :P Zapomniałem nadmienić, że na czas świąt miałem cały tydzień wolnego (teściowie 3-4 dni) co pozwoliło nam CZASEM się wyspać. Wracając do tematu - zjedliśmy obiad i pojechaliśmy do domu, bo zdążyłem zasnąć na kanapie :)

Przez cały tydzień w centrum oraz w charakterystycznych miejscach w Pekinie odbywały się różnego rodzaju imprezy oraz targi świąteczne. Takowe powinniśmy zobaczyć chociażby na fotkach z Summer Palace ale chyba już w Galerii nadmieniłem, że coś słabo zorganizowane. Niestety nie pojechaliśmy tam gdzie są najlepsze targi, bo teść w geście dobrej woli oddał wszystkie bilety bratu (notabene wysłał pocztą i chyba listonosz je ukradł, bo wyglądało jakby w kopercie były pieniądze, no i nie doszły do adresata, lol) :P
Według tradycji w różne dni - je się różne dania, nie potrafię powiedzieć niestety szczegółów.

W pierwszym tygodniu, jak już wspominałem, zwiedziłem Zakazane Miasto i Pałac Letni i byłem bardzo zadowolony. Szczególnie to drugie bardzo mi przypadło do gustu. Oprócz samego pałacu jest tam także duży park i to bardzo ładny - muszę tam wrócić na wiosnę, kiedy zielsko zakwitnie :)

Święta oficjalnie zakończyły się 9 lutego (według chińskiego kalendarza 15 stycznia) w dniu, które nazywa się "Świętem Słodkiej Kulki". Tak jak nazwa wskazuje w ten dzień powinno się jeść słodkie kulki w zupie :P Są one zrobione z ciasta i mają słodkie nadzienie w środku - nie do końca sprecyzowane, bo widziałem różne nadzienia i wszystkie były słodkie :) Tego dnia wydawało mi się, że na pożegnanie strzelano jeszcze więcej sztucznych ogni niż podczas Nowego Roku. Zaowocowało to podpaleniem budynku Chińskiej Telewizji CCTV ale nadal nie jestem w stanie zrozumieć jak konstrukcja z metalu, betonu i szkła mogła się zapalić zważywszy, że pożar miał się zacząć na dachu o.O

Muszę jeszcze wspomnieć wracając do tematu fajerwerków, że można je było słyszeć przez cały okres świąt, o każdej porze dnia i nocy co szczególnie utrudniało zasypianie :P

Resztę czasu opisze w nowych postach, ponieważ nasze zajęcia z żona ograniczały się bardziej do zabawy w gronie części rodziny z naszego pokolenia :)

1 komentarze:

lina pisze...

Cześć Kamil, ja à propos Zakazanego Miasta. Napatrzyłam się na twoje zdjęcia i oczywiście jak to ja zaczęłam drążyć temat... Pod koniec ubiegłego roku Muzeum Pałacowe w Pekinie razem z IBM uruchomiło wirtualne "Zakazane Miasto: Poza przestrzenią i czasem". Program promowano dość odważnie, cyt.: "Turyści online mogą: towarzyszyć cesarzowi przy obiedzie, trenować walczące świerszcze i karmić je opitymi krwią komarami lub ćwiczyć strzelanie z łuku przy pomocy kurtyzan." ?! Chyba pozwiedzam ;) Gdybyś miał okazję zobaczyć, daj znać co o tym myślisz... www.beyondspaceandtime.com

A co do twoich wątpliwości z salami/pałacami/pawilonami w środkowej części ZM, to ostatnia Hall of Preserving Harmony po polsku nazywa się Salą/Pałacem/Pawilonem Zachowania Harmonii :)))

Ściskam serdeczniście!